Baza wiedzy z zakresu medycyny estetycznej, ogólnej i chińskiej. Najlepszy Portal!

Tkanka mięśniowa w organizmie ludzkim – kontynuacja

Wszystko to nie daje się logicznie wytłumaczyć, bowiem reakcje tego jednorodnego włókna mięśniowego, które zna tylko dwa rodzaje reakcji – pobudzenie lub jego brak, skurcz mięśnia lub samorzutny jego rozkurcz i nic poza tym – mogą polegać na zaniku włókna, na jego zeszkliwieniu, czyli zaniku poprzecznego prążkowania, na zwyrodnieniu ziarnistym, wod- niczkowym i ziarnisto-tłuszczowym, a także na rozszczepieniu włókna, gdzie przyczyną miałoby być (podobno badania doświadczalne na to wskazują) przeciążenie. Ciekawe tylko, co powiedzieliby na to ciężarowcy lub kulturyści, u których przeciążenia są przecież maksymalne, stosowane całymi latami.

Jeśli przepuścimy promień światła przez płytkę szklaną pod pewnym kątem, ulegnie on dwukrotnemu ugięciu, zawsze jednak takiemu samemu, jeśli nie zmieni się kąt padania. Tutaj natomiast różne czynniki chorobowe, przechodząc przez monotonnie jednorodny mięsień niczym przez płytkę, dają na wyjściu różne reakcje zwyrodnieniowe. To nie brzmi logicznie. Z drugiej jednak strony wiemy przecież doskonale, że procesy przyrodnicze są cudowne, wyjątkowo wprost logiczne i że natura posługuje się na ogół bardzo prostymi środkami, ale też i odwrotnie – jeden prosty czynnik uszkadzający, wprowadzony w łańcuch przyczynowo-skutkowy, może uruchomić całą lawinę dysharmonicznych reakcji.

Olbrzymie bogactwo pojedynczych faktów nagromadzonych w cytowanej książce Choroby mięśni i brak rekapitulacji tych faktów powoduje niemożność uzyskania najważniejszej odpowiedzi – skąd się biorą choroby mięśni. Przecież drogą dedukcji bądź też po zastosowaniu innych zabiegów logicznych uzyskiwano odpowiedzi na wiele innych zagadek dręczących ludzkość. Niejednokrotnie przecież z okruchów wiedzy zrekonstruowano kształt całości. Tutaj mamy do czynienia z istnym zalewem faktów. Przy prawidłowym rozumowaniu tajemnica chorób mięśniowych powinna być już dawno rozszyfrowana. Jeżeli tak się dzieje, oznaczać to może jedynie, że „tworzony od stu lat chemiczny obraz życia poczyna stawać się coraz bardziej niewyraźny, precyzja metodyczna wcale nie wiedzie do wyjaśnienia całości, najwyżej ją komplikuje. Z eksperymentalnych warsztatów zaczęły coraz częściej wychodzić wyniki niemożliwe do zinterpretowania. Mieszczą się one między biologią molekularną, kwantową, biochemią i elektroniką półprzewodnikową. Stąd wywodzi się bioelektronika” (Włodzimierz Sedlak: Bioelektronika, Warszawa 1979).

Rozważania nad przekształceniem energii elektrycznej w pracę mechaniczną

Chcąc znaleźć odpowiedź na pytanie, skąd się biorą choroby mięśni, trzeba popatrzeć na mięśnie z punktu widzenia Wł. Sedlaka. Trzeba sobie zadać na przykład pytanie, jaki rodzaj energii przekształca mięsień w energię mechaniczną? Mamy osiem postaci energii: termodynamiczną, aerodynamiczną, hydrodynamiczną, słoneczną, atomową, jądrową, chemiczną i elektryczną. Mechanizm skurczu mięśnia może zasadzać się na energii elektrycznej, przechodzącej bezpośrednio w mechaniczną. Na poziomie molekularnym protofibryli działać mogą siły pola grawitacyjnego, związków kowelencyjnych i siły pól elektromagnetycznych. Siły grawitacyjne są znikome i można je lekceważyć. Pozostają więc jedynie siły elektryczne wzajemnego oddziaływania na siebie jonów. Inne siły wzajemnego oddziaływania między molekułami na tym poziomie nie mogą istnieć. Dlatego „hipoteza poślizgu” wysunięta przez biologa Huxley’a jest nierealna i mylna, ponieważ nie daje ona naukowego wyjaśnienia wymienionych właściwości żywego mięśnia.

Powyższy wywód oraz dalsze rozważania nad przekształceniem energii elektrycznej w pracę mechaniczną na poziomie molekularnym zaczerpnąłem z cytowanej poprzednio książki radzieckiego konstruktora silników odrzutowych, Aleksandra Mikulina: Aktywna długowieczność. Moim zdaniem, jest to lektura szczególnie na czasie dla wszystkich lekarzy. Przyrząd pozwalający przemienić energię elektryczną na pracę za pomocą naelektryzowanych molekuł-to elektroskop. Gdy jest naładowany, jego listki rozchodzą się, ponieważ jednoimienne ładunki się odpychają. Jeśli wyobrazimy sobie stojący na wierzchołku romb, w którym kąty boczne nazwiemy A i B, górny – C, a dolny – D i założymy, że kąty AB są dodatnie, a C i D ujemne, a na dodatek do wierzchołka D umocujemy ciężarek, to uzyskamy schemat tzw. czteroogniwowy molekuły. Siły odpychania między A i B to siły podnoszenia ciężarka. Podniesieniu temu musi jednak towarzyszyć zmniejszenie ładunku – rolę tę pełnią ładunki C i D. Ilość ładunków w punktach A, B, C, D jest taka, że ogniwa rombu znajdują się w równowadze. Jeśli odejmiemy od molekuł C i D po jednym ładunku, ładunki C i D będą się odpychały słabiej. By przywrócić równowagę do punktów C i D należy przyłożyć siłę zdolną do podniesienia ciężarka, wtedy we wszystkich ogniwach molekuł znów nastąpi równowaga.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.