Sympozjum Stowarzyszenia Radiestetów w Warszawie

Co robić jednak z kimś, kto nie jest i nie będzie lekarzem? Pisze Pan, Panie Stanisławie, że „weryfikacja bioenergoterapeuty może nastąpić tylko w warunkach klinicznych”. No dobrze, ale przecież jeszcze za Pana życia wszedł w życie zakaz wpuszczania bioterapeutów do szpitali. Dlatego też wszystkim, którzy doświadczają podobnych stanów, jak cytowana przed chwilą lekarka, radzę: zbierajcie dokumentację tego, co robicie. Bez niej, choćbyście dokonali rzeczy najpiękniejszych, nic one nie będą znaczyły. Kiedy zaś będziecie mieli kilkanaście udokumentowanych przypadków wyleczeń, z całym spokojem będziecie mogli stawić się przed komisją weryfikacyjną Towarzystwa Psychotronicznego w Warszawie.

Na 77 stronie relacjonuje Stanisław Nardelli swój udział w pierwszym sympozjum Stowarzyszenia Radiestetów w Warszawie (obecnie Towarzystwo Psychotroniczne). Przedstawił pogląd na bioterapię Eustachiusza Gaduli – lekarza – z którym współpracował. Stanowisko doktora Gaduli, zamieszczone w materiałach Sympozjum, było niezwykle bioterapii życzliwe. Potrafię zrozumieć, czemu nie wspomina autor ani słowem o drugim wystąpieniu doktora Gaduli na Drugim Sympozjum. Owszem, w materiałach z tego Sympozjum wydrukowane jest jego wystąpienie: Blaski i cienie bioenergoterapii oraz drugie: Bioenergoterapia a inne metody lecznicze, ale coś innego wydrukowano, a zupełnie coś innego powiedział na sali doktor Gaduła. Ciepły, serdeczny, niezwykle pozytywny ton jego wypowiedzi sprzed dwóch lat zamienił się w namiętne, wypowiedziane z niezwykłą oskarżycielską pasją potępienie… działalności Stanisława Nardellego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *